Szafarz marzeń

Temat: Torbiel - endometrioza??
" />W poprzednim cyklu stwierdzono mi torbiel na jajniku, która wchłonęła się po Proverze. W tym cyklu miałam monitoring owu i wiem, że pęcherzyk pękł. Niestety ból pozostał, nadal boli strasznie przy oddawaniu moczu, odczuwam kłucie w odbycie i ból podbrzusza, dodatkowo boli mnie pod żebrami i w okolicy obojczyka, co robić w tej sytuacji. Ginekolog nie widzi w USG żadnych zmian, które mogłyby kwalifikować mnie do dalszego leczenia, ale te dolegliwości odbierają mi chęć do życia, co powinnam robić w tej sytuacji? Na 100% nie jestem w ciąży, chociaż się o nią staram.
Dodam że CA 125 zrobione 1 dzień przed @ w poprzednim cyklu (39 dni - zawsze mam cykle 30 dniowe) wyniosło 68.
Proszę o poradę
Źródło: nasz-bocian.pl/phpbbforum/viewtopic.php?t=22910



Temat: Kłucie...
Hej! Kolejny problem ale od tego jest forum zeby sie pozalic :P
Wiec... Kilka tygodni temu zaczelo mnie kuc w prawym dolnym boku brzucha. To byl traki tepy bol, skurczowy, Pomeczylo mnie jakies 15 min i przeszlo. Tydzien pozniej odczuwalam to samo w odbycie. Tydzien pozniej zas w zoladku. Znow doznawalm w osytatnich dniach boli w lewym boku dolnym brzucha, gornym, ostatnio w sercu, na plecach... nie wiem co to moze byc ale zaczyna mnie to niepokoic. Gdyby ktos mogl cos na ten temat sie wypowiedziec bylabym wdzieczna. Pozdrawiam
Źródło: commed.pl/viewtopic.php?t=10848


Temat: Natręctwa na temat wydalania...(tylko dla odważnych)
" />Mam 30 lat i wydaje mi się, że mam nerwicę natręctw. Wstyd mi o tym mówić komukolwiek, ale już nie mogę wytrzymać ciągle będąc zmuszonym do milczenia na ten nieprzyjemny dla mnie temat. Może niektórzy z Was zmagają się z podobnym problemem i dlatego liczę na zrozumienie i jakąś poradę, co dalej mam ze sobą zrobić.
Moja nerwica jest dla mnie najbardziej krępującym przeżyciem, ponieważ dotyczy czynności intymnych związanych z wydalaniem. Od paru lat każda wizyta w ubikacji wiąże się dla mnie ze strasznym stresem. Przypuszczam, że nabawiłem się tego wszystkiego po tym, kiedy zostałem zostawiony przez mojego chłopaka. Byliśmy ze sobą 3 lata i mieliśmy poważne plany na resztę życia. Wszystko jednak zakończyło się dla mnie bardzo nieprzyjemnie i strasznie mocno przeżyłem to rozstanie. Przez dwa tygodnie nie wychodziłem z domu, prawie nic nie jadłem. Straciłem też krótko potem pracę i zostałem na lodzie. Wtedy to wszystko się zaczęło. Poczułem jakieś takie kłucie w "siedzeniu", były to takie mocne jakby ukłucia, ale nie na powierzchni pupy, ale głębiej, w odbycie. Sytuacja powtarzała się codziennie, czasami też kiedy na przykład szedłem po ulicy, albo byłem w sklepie. Musiałem wtedy zaciskać zęby, żeby nie wrzasnąć z bólu. Zazwyczaj ból po paru sekundach mijał, ale ludzie wokół i tak musieli coś zauważyć, bo tak dziwnie się na mnie patrzyli. Nie wiem dlaczego to mi wtedy pomagało, ale stawałem na palcach i próbowałem przejść parę kroków. Strasznie bałem się pójść do lekarza, bo myślałem, że mam raka odbytu. Hemoroidów nie miałem na pewno, bo za każdym razem sprawdzałem podczas depilacji. Lekarz dodatkowo jeszcze rozwiał moje wątpliwości co do hemoroidów i musiałem zrobić dodatkowe badania. Po około tygodniu niepewności okazało się, że jestem zdrowy. Jednak objawy nie ustąpiły. Może tylko bezpośrednio parę dni po badaniu nie odczuwałem dolegliwości, ale potem wszystko z powrotem powróciło do "normy". Głupio mi było iść znowu do lekarza i kwestionować wyniki badań. W końcu jednak uwierzyłem, że nie mam raka odbytu. Ale coś pewnie i tak muszę mieć, myślałem nie zdając sobie sprawy z mojej własnej paranoi. Pomyślałem, że na pewno mam owsiki, które przez to, że się wiją podrażniają zakończenia nerwowe i stąd taki piekielny ból. Zacząłem obserwować swoje odchody. Chociaż nie palę papierosów zawsze nosiłem ze sobą zapałki, aby móc w taki prowizoryczny przeprowadzić badanie kału. Raz wydawało mi się, że jednak mam owsiki, było to w jakiejś knajpie. Nie do końca jednak byłem pewien, bo ubikacja nie była dobrze oświetlona. Byłem przedtem w empiku i miałem jeszcze w torbie reklamówkę z prezentem dla przyjaciela. Pomyślałem, że wezmę ze sobą moje odchody i zbadam je w domu przy lepszym świetle. Tak też zrobiłem. Od razu wyszedłem z knajpy, nie żegnając się ze znajomymi. W domu okazało się, że w moich odchodach nie ma owsików. Ale nawet i to nie pozbawiło mnie wątpliwości, bo przecież od czasu ekstyrpacji do spakowania odchodów minęło ze 2-3 minuty, więc mogły po prostu uciec. Piszę Wam o tym, żeby pokazać wam jak ekstremalne sytuacje były moim udziałem.

Brałem też profilaktycznie leki na pasożyty wewnętrzne, ale miałem po nich jedynie biegunki. Słyszałem, że aby całkowicie pozbyć się pasożytów trzeba w zasadzie non stop zażywać takie leki. Żyję bardzo higienicznie, ale i tak kiedy na przykład w tramwaju niechcący dotknie się rurki, a potem nawet przez przypadek własnych ust, nie myjąc uprzednio rąk wodą z mydłem, może dojść do ponownego zakażenia.

Mam teraz nowego chłopaka, chodzimy ze sobą od paru miesięcy. Dochodziło już między nami do zbliżeń, ale nigdy nie byłem jako passiv, bo oprócz tych ciągłych bólów, które niestety nie mijają (co może być koronnym dowodem, że jednak mam owsiki), mam fobię, że jego członek po zakończonym stosunku będzie oblepiony robakami. Wiem, że brzmi to obrzydliwie, sam wzdrygam się na tę myśl, ale nic nie mogę poradzić na takie myśli. Dlatego wydaje mi się, że jestem ofiarą nerwicy natręctw. Pamiętam, że kiedyś śmiałem się z ludzi, którzy na przykład pięć razy myli dłonie po wyjściu z ubikacji, nazywałem ich "chorymi psychiczne". Teraz ja sam jestem w ich sytuacji i do tego dużo gorszej. I nie jest mi zupełnie do śmiechu.

Nie wiem jak wyjść z tego błędnego koła. Nie wiem, czy badanie na obecność pasożytów coś by tu dało, skoro cały czas można się nimi zarazić, badanie na raka odbytu przeprowadzałem już dwukrotnie, ostatnio parę miesięcy temu. Nie wiem co ze sobą zrobić. Jak sprawić, żeby nie myśleć o tym wszystkim, jak nie czuć tego bólu, może jakoś odwracać myśli od tego bólu? Ale wiem, że tak się nie da. Może zacząć brać leki psychotropowe? Myślicie, że to pomoże?

Boję się o mój związek, że nie będę w stanie dłużej ukrywać mojej przypadłości. Nie mam tak naprawdę alternatywy - bo czy lepsze jest przyznanie się przed partnerem do tego, że ma się owsiki, czy do tego, że jest się chorym psychicznie?

Jeśli ktoś z Was ma podobny problem, niekoniecznie z takim typem nerwicy lękowej bardzo proszę o pomoc. Naprawdę dużo mnie kosztowało wyznanie tego wszystkiego przed Wami, dlatego liczę na zrozumienie.

Pozdrawiam Was
Źródło: lith.nerwica.com/viewtopic.php?t=5388