Szafarz marzeń

Temat: kim jest ss 239
Nie sądzę,to pewnie Klein.Zgadza się charakterystyka i typowe dla tego pana
wpisy.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,73,36897787,36897787,kim_jest_ss_239.html



Temat: Pomrukiwania raczkujacego czatownika...
Pomrukiwania raczkujacego czatownika...
Nie spalem juz od wczorajszego poludnia ale neurony nadal jakby mocno
przyspieszaly... A to wszystko za sprawa tego dreszczyka emocji, zrodla
adrelaniny jakim od zeszlego piatku okazal byc sie dla mnie czat...

Zabawne jak nie wiele potrzeba aby czlowiek popatrzyl na siebie pod
calkowicie odmiennym katem niz dotychczas... Znalezienie sie w pokoju z grupa
ludzi o ktorych wiadomo tyle ile ich nick to calkiem inny dla mnie
wszechswiat. Kazda klejna strzepkowata wypowiedz daje kolejny element
ukladanki na ktora sklada sie enigmatyczna osobowosc stukajaca w klawiature
komputera w dowolnie oddalonym pokoju, kafejce internetowe czy tez innym
pomieszczeniu. Pewnie wszedzie tam sa okna a za oknem ten sam swiat, a moze
wcale nie ten sam kiedy pomyslec o tak fantastycznie roznych wiezach jakie
nas w nim utrzymuja...! Mikrokosmos jaki kazdy z nas posiada w mniej lub
bardziej wydzukanych formach i mniej lub bardziej swiadomie kazdy czatownik
wlewa do malego pokoiku wzpelnionego nie dzwiekami, nie obrazami ale
zwyczjnymi znaczkami, ktore utarlo sie nazywac literami...

Oczywiscie w tym wszystkim kluczowa kwestia jest zrozumienie... Zrozumienie
pojmowane od tych najbardziej prymitywnych stron, jak zwyczajna zdolnosc
czytania znaczkow i kojarzenia ich znaczen z poszczegolnymi realnymi rzeczami
i ideami Platona, ale takze ze glebszym lub plytszym zrozumieniu intencji
osoby wystukujacej w klawiaturze wlasne emocje, stan ducha albo wykonujaca
jakies exhibicjonistyczne ewolucje... Na ile chec posiadania takiego
zrozumiena dla innych ludzi jest w rozmowcach o tyle pozniej przeklada sie to
jego brak i wykpiwanie, czy tez jak, to bylo zauwazone w innych roznych
postach "obgadywanie" innych przez co mr.jedi poczul sie zle... I tu dla mnie
pojawia sie rzecz calkowicie rewelacyjna, a tak prosta jak zwykle ludzkie
emocje. Slusznie ktos napisal, ze do wszystkiego trzeba miec wlasciwy
dystans, ale zeby go odnalezc czesto czlowiek musi doznac porazki... Porazki
wynikajacej ze zlego ocenienia wlasnych mozliwosci albo najzwyczajniej w
swiecie ze zlych intencji innych ludzi czesto wynikajacych z wydumanego
egoizmem wlasnego nieskalanego, nietykalnego ja. Teraz juz czekam na post w
postaci: "Wiesz co loop, moje ja jest gowniane, skalane i tykalne ale i tak
mam gleboko w zadzie co tu nabazgrales..." a ja bede sie usmiechal bo to
znaczy ze ktos to przeczytal...

Ale wracajac do... wlasciwie chcialem napisac do tematu, a to przeciez zwykla
paplanina, czy jakby mozna to bylo wyszukanie opisac: "niekontrolowany
strumien mysli"... :) Tak, czy owak gdzies w tym wszystkim jestem ja. Ja,
czyli, kto? Nic prostszego... Ja, czyli, loop_. I tutaj mam problem... :)
Traktowac to, co sie tutaj dzieje jako ucieczke przed realem (!ha juz
zlapalem slowko! :))), czy tez starac sie dac jak najwiecej z siebie...
Starac sie wykreowac swoje wirtualne ja, wykorzystac niesamowita szanse
budowania siebie od fundamentow (oczywiscie nie moge tak od zera, bo juz we
mnie cos tam siedzi... ale moge "kombinowac" :)), wzniesc wspaniala
eklektyczna budowle, czy jakkolwiek nie nazwac majsterkowania wlasnymi
wirtualnymi genami i psychiczna charakterystyka... :) Przelac wlasne
wyobrazenia o sobie w skorelowana forme wypowiedzi "srednio 2 slowa na 10
minut", przybrac maske Zorro, czy dowolna inna, czy tez cos w tym rodzaju...
Czy zaoferowac siebie wlasne ja z reala w elektronicznej, wirtualnej a jednak
posiadajacej swoje odbicie idei w rzeczywistosci... :) ?

A teraz widze, ze wszystko co napisalem jest forma pewnej psychologicznej
autoterapii. Sprwokowanej nie potrzeba ale bodzcem na tyle silnym, ze sie te
slowa ze mnie wydostaja...:)

Mam jednak jeszcze jedno co nie daje mi spokoju... Bylem przyzwyczjony do
tego, iz znalem twarze i "zewnetrzne powloki" postaci, z ktorymi
rozmawialem... zwykle, ale na tyle zwykle, ze nieznajomosc tego jak wlasciwie
wygladacie nie daje mi sposobu... I nie mam tutaj na mysli jakiejkolwiek
oceny, gradacji piekna ludzkiego ciala, ale zwyczajna funkcje kojarzenia
mysli, wypowiedzi z konkretnym obrazem. Nie imaginacji, wariacji na temat
ludzka twarz Xa czy Ygreki... :) Jakie to ma znaczenie? Hmm... dobre
pytanie... Czat jako miejsce spotkan absolutnie anonimowych osob, czy czat
jak spotkanie, ktore moze indukowac realne sytuacje i pogawedki przy kawie,
piwie etc., a moze wiecej... To jeszcze raz uswiadamia mi jaka niesamowita
rzecz sie "dzieje"... Do tej pory nie uswiadamialem sobie istnienia tego typu
pokladow we mnie... ;) Zabawne jak wiele o samych sobie nie wiemy i ciekawe
jak wiele moze odkryc, odslonic a moze raczej pomoc w krystalizacji
czat... :) Zobaczymy...

Pozdrawiam.

loop_

PS Jesli ktos chcialby napisac, ze juz mu sie nie chce na ten temat gadac, bo
juz tyle bylo i jest zmeczony takim gadaniem etc. to przepraszam i niech
przeczyta jeszcze raz temat i moze lepiej niech nic po prostu nie wysyla.
Zaswiadczam, ze jego milczenie spotka sie z nalezytym szacunkiem... :)
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,178,4528836,4528836,Pomrukiwania_raczkujacego_czatownika_.html